Globalne ocieplenie i wzrost poziomu wód oceanów
Bartek | 04/04/2010 | 6 komentarzy
W roku 2001 Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) ogłosił, iż w związku z ociepleniem klimatu poziom mórz i oceanów może wzrosnąć o 9 do 88 centymetrów w roku 2100, przy czym wartość najbardziej prawdopodobna wynosi 50 centymetrów.
Im wyższa temperatura na świecie tym wyższy poziom morza.
Cieplejszy świat ma wyższy poziom mórz i oceanów, ponieważ i lądy i niższe warstwy atmosfery przekazują zgromadzone ciepło do wody. Jak wiadomo gdy podgrzewamy jakiś materiał zwiększa on swoje rozmiary – jest to tak zwana rozszerzalność cieplna (ekspansja).
Tak więc ciepło dostarczane do mórz i oceanów powoduje, że woda morska zwiększa swoją objętość co skutkuje wzrostem poziomu morza.
Ponadto także wody z lodowców górskich i gór lodowych mogą wpływać do oceanu, powodując dalszy wzrostu jego poziomu. Warto jednak pamiętać, że topniejący lód pływający na powierzchni nie powoduje dodania “ekstra” porcji wody do oceanu. Woda zastępuje objętość wcześniej zajmowaną przez lód. Łatwo to sprawdzić umieszczając kostkę topniejącego lodu w szklance wody i dokonując obserwacji poziomu wody.
Topnienie czy ekspansja?
Co przyczynia się najbardziej do podnoszenia się poziomu morza – topnienia lodu czy rozszerzalność cieplna wody? Odpowiedź zależy od skali czasowej, która nas interesuje. Wyższe temperatury mogą prowadzić do następujących scenariuszy:
- Lądolód
Gdyby lodowce pochodzenia lądowego takie jak w Nowej Zelandii i Norwegii stopniały, uwolniły by wody, które mogą wpłynąć do oceanu i spowodować wzrost poziomu morza. Lodowce są dość wrażliwe na zmiany klimatu i mogą one szybko topnieć! - Pokrywa lodowa Grenlandii
Na Grenlandii, pokrywa lodowa wzrastająca wraz z opadami śniegu jest równoważona przez straty z topniejącego lodu i oddzielania się gór lodowych od wyspy. Prognozy wskazują, że większa szybkość topnienia lodu wraz ze wzrostem temperatury przekroczyła by wszelki możliwy przyrost opadów. Innymi słowy wyższa temperatura zaburza naturalny balans procesu topnienia i przyrostu pokrywy lodowej, uwalniając tym samym wodę do oceanu. - Lody Antarktydy
98% powierzchni Antarktydy jest pokryte lodem o średniej grubości 1,6 km. Gdyby cały lód pokrywający kontynent uległ stopieniu – ok 30 mln kilometrów sześciennych lodu – poziom mórz wzrósł by do nawet ponad 60 metrów! Jednakże, temperatura na Antarktydzie jest tak niska, że nawet wzrost o kilka stopni nie doprowadzi do stopienia lodu, którego temperatura cały czas wynosi mniej niż temperatura topnienia lodu. W rzeczywistości, cieplejsze temperatury mogą prowadzić do zwiększenia opadów śniegu, co pozwoliłoby na zwiększenie ilości lodu na Antarktydzie. - Rozszerzalność termiczna
Chociaż proces rozszerzalności termicznej jest mniej oczywisty niż proces topnienia lodu (głównie dlatego, że nie można zobaczyć jego działania) IPCC przewiduje, że rozszerzalność termiczna będzie głównym elementem oczekiwanego wzrostu poziomu morza w XXI wieku.
Niepewności w szacunkach
Trudno być bardziej precyzyjnym w prognozach na temat poziomu mórz i oceanów, ponieważ istnieje w tym temacie wiele niewiadomych:
- Koncentracja gazów cieplarnianych
Choć naukowcy zgadzają się, że poziom emisji gazów cieplarnianych rośnie, to przyszły wzrost poziomu mórz zależy od wielu czynników, w tym wzrostu liczby ludności, zużycia energii oraz rozwoju nowych technologii. - Czułość klimatu
Czułość klimatu jest przyrostem poziomu ocieplenia klimatu, który wynika z podwojenia stężenia atmosferycznego dwutlenku węgla. Zależy od obecności gazów cieplarnianych, a także od procesów zachodzących w chmurach, pary wodnej i lodu. Jest to istotne źródło niepewności prognoz długoterminowych zmian klimatycznych. - Wymiana ciepła w oceanie
Ciepło przenosi się między atmosferą i powierzchnią oceanu. Temperatura na powierzchni w dowolnym momencie jest pod wpływem tego, co się dzieje w oceanie. Dość niewielkie zmiany w transporcie energii cieplnej lub stężeniu soli mogą mieć duży wpływ na temperaturę powierzchni, a ostatecznie na klimat. - Lód
Istnieje niepewność co do reakcji lodu na Grenlandii i Antarktydzie na setki lat cieplejszych temperatur. Naukowcy obawiają się, że może nastąpić szybki rozpad zachodniej antarktycznej pokrywy lodowej, powodując gwałtowny wzrost poziomu morza.
Tak jak tych globalnych niepewności, szybkość i wielkość zmian poziomu morza będzie się różnić w zależności od miejsca, w odpowiedzi na zmiany prądów oceanicznych i pionowych ruchów ziemi. W niektórych obszarach, poziom morza może w rzeczywistości maleć.
Jaki jest wpływ 50 centymetrowego wzrostu poziomu mórz?
Obecnie, oczekuje się, że do roku 2100 poziom mórz podniesie się w większości miejsc o około pół metra.
Z pozoru taka wartość wydaje się niewielka.
Jaki wpływ ma 50 cm na cokolwiek?
Może po prostu trzeba będzie budować zamki z piasku nieco wyższej na plaży?
Rzeczywistość zapowiada się trochę ponuro. W wielu miejscach na świecie, 50 centymetrów wystarczy by całe plaże zostały zmyte, a kształt obecnego wybrzeża zmieniony bezpowrotnie.
Dla ludzi żyjących na nisko położonych wyspach, takich jak Tuvalu, Kiribati, czy Malediwy, gdzie najwyższy punkt znajduje się tylko 2-3 metrów powyżej obecnego poziomu morza, dodatkowe 50 centymetrów może spowodować zalanie znacznych obszarów wysp. Nawet jeśli wyspy wciąż pozostaną, ich mieszkańcy będą mieli ograniczone zapasy wody pitnej, ponieważ woda morska “zanieczyści” słodkowodne warstwy wodonośne.
Chociaż wyspy te mają znaczną populację, są one nieistotne w porównaniu do dziesiątków milionów ludzi żyjących na nisko położonych obszarach południowej Azji. Należą do nich wybrzeża Pakistanu, Indii, Sri Lanki, Bangladeszu i Birmy.
Australijskie wybrzeża
Każdy kolejny centymetr wzrostu poziomu morza doprowadzi do zwiększenia jego wpływu na nisko położone nadmorskie obszary. Modelowanie klimatyczne przewiduje, że spowoduje to zalanie piaszczystych plaż na australijskiej linii brzegowej na odległość odpowiadającą stukrotnemu wzrostowi poziomu morza. Na przykład, jeśli poziom morza wzrośnie o metr, nadmorskie plaże mogą cofnąć się o około 100 metrów. Biorąc pod uwagę, że około 85 procent ludności Australii mieszka w odległości godziny jazdy od wybrzeża, jest to szczególnie istotne.
Nizinne, przybrzeżne ekosystemy, takie jak słodkowodne tereny podmokłe, które stanowią około 90 procent powierzchni Parku Narodowego Kakadu, są również wrażliwe na zmiany poziomu mórz. Setki gatunków ptaków, gadów i płazów zależą od tych terenów słodkowodnych. Przedostawanie się słonej wody do warstw wodonośnych jest już poważnym problemem w Kakadu. Jeśli poziom mórz wokół Australii wzrośnie o około 50 centymetrów, słodkowodne tereny podmokłe staną się słone. Jedno metrowy wzrost poziomu morza spowoduje przekształcenie nizinnych terenów Kakadu w lasy namorzynowe.
Zmieniający się świat
Nawet jeśli emisja gazów cieplarnianych ustabilizuje się do końca XXI wieku, poziom morza wzrośnie w wyniku rozszerzalności termicznej do połowy jego ewentualnego poziomu jaki osiągnie do roku 2500.
W celu minimalizacji skutków zmian klimatu, musimy zacząć od zmiany naszych zwyczajów jak najszybciej.
Im dłużej będziemy zwlekać, tym mniej skuteczne będą nasze działania.










Mikro-bąbelki w oceanie receptą na globalne ocieplenie?
10 skutków globalnego ocieplenia
Efekt cieplarniany
Akcja dla Globalnego Południa
W końcu przeczytałem jasne i LOGICZNE wywody na temat poziomu wód i ocieplenia. Dziękuję za ten artykuł.
Mnie i tak nie przekonują wyżej wymienione argumenty. Moim zdaniem te pół metra wcale nie jest takim problemem, jak to pisze autor tego tekstu. No bo czy to jest rzeczywiście problem w skali światowej, że mieszkańcy jakichś małych wysp, których zresztą jest niewielu, będą być może zmuszeni w ciągu stu lat do przesiedlenia się? Albo ten argument, że 85% ludzi w Australii mieszka w odległości mniejszej, niż godzina jazdy od wybrzeża. Jaki wpływ na to ma wzrost poziomu morza? Gdyby autorowi tego tekstu zechciałoby się choćby rzucić okiem na mapę fizyczną Australii, to zauważyłby, że wysokość terenu nad poziomem morza nawet w bardzo niewielkiej odległości od brzegu przekracza 100 metrów nad poziomem morza. W związku z tym zdecydowana większość mieszkańców absolutnie nie musi się martwić o to, że będą mieli jakiś problem ze wzrostem poziomu mórz i oceanów. Poza tym jeśli klimat rzeczywiście się ociepla, to oznacza to, że mniej energii będzie się zużywało na ocieplanie domów, a ludzie zamiast siedzieć w domach przed telewizorem czy komputerem, będą częściej wychodzić na spacery. I w ten sposób będzie się zużywać mniej energii.
Tuvalu ponad 12 000 mieszkańców, Kiribati ponad 100 000, Malediwy: prawie 400 000. To jest niewielu mieszkańców? W artykule wymieniono zaledwie trzy znane archipelagi, w sumie ponad 1000 wysp. A zagrożonych jest setki następnych…
Jeśli chodzi o Australię, proszę spojrzeć na mapę: Mapa Wikipedia
Wybrzeże wschodnie, południowe czy północne leży na wysokości nie większej jak 200 metrów, co nie znaczy, że wszystko znajduje się od razu na wysokości 100 metrów wzwyż. Samo Sydney (4 mln mieszkańców) leży nad brzegiem oceanu. Tam na pewno nie ma 100 metrów. A takich miast jest przecież więcej.
Oczywiście wszystkie zaprezentowane tutaj dane i statystyki opierają się na symulacjach i mogą być tu traktowane jedynie szacunkowo.
No dobra, ale jak wzrosnie temperatura wody (na skutek czego nastapi jej zwiekszenie objetosci) to i odparuje jej znacznie wiecej w takim samym czasie… Czyli w sumie wzrost jej objetosci zostanie skompensowany iloscia odparowanej wody… Czyli wszystko sie wyrowna i nie powinnismy zauwazyc wzrostu poziomu morz i oceanow.
pawel, jesli duzo wody odparuje – to zgadnij, gdzie ona odparuje. nie w kosmos, tylko do atmosfery. zwiększą sie opady, zaczną sie powodzie. pomyśl troche
Logicznie myśląc: Im jest cieplej tym bardziej paruje woda z oceanów więc nie przybywa wody w oceanach a w powietrzu,co skutkuje wzrostem ilosci pochmurnych dni.Chmury z kolei nie pozwalają słońcu ogrzewać Ziemi-co w rezultacie skutkuje ochłodzeniem klimatu. Dziwne? Ale prawdziwe.Klimat zawsze będzie sam się regulował.